Zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Sportu oraz zaleceniami pokontrolnymi Aeroklub Polski jest zobligowany do opracowania materiału "Strategia rozwoju dyscypliny sportu lotniczego do 2012 roku".
Przewodniczący komisji zostali poproszeni o przygotowanie tego materiału przez każdą z Komisji Specjalnościowej, w swojej dyscyplinie sportu lotniczego. Materiały przygotowane przez poszczególne komisje będą częścią składową opracowania całościowego dla sportu lotniczego.
Proponuję zacząć pracę od wypisania najważniejszych punktów takiej strategii i dyskusji nad nimi. W kolejnym etapie punkty zamienimy w bardziej rozwinięty dokument.
Pierwsze pomysły kategorii, które być może powinny być uwzględnione w Strategii:
Myślę, że nikt nie oczekuje jakiegoś jakościowego skoku szybownictwa w związku z „masowością”. W masowości w moim odczuciu chodzi o 2 rzeczy: popularyzację/edukację społeczną oraz finanse. Zwracam uwagę, że masowość szybownictwa nie jest ideą PRL, ale przedwojenną (LOPP), która z kolei wzorowała się na wzorcach niemieckich.
Cyt. Przyczyną dla której trudno jest obecnie zebrać skład na Mistrzostwa Polski Juniorów jest po prostu brak zaawansowanej młodzieży (…) Przyczyną są naturalnie pieniądze.
Nie zgadzam się z tym twierdzeniem. Pieniądze są jedną z przyczyn, ale proszę zauważyć, o ile zmienił się świat; dostarcza dużo innych rozrywek i możliwości, z którymi wymagające poświęcenia szybownictwo przegrywa. Ponadto wymaga dużego nakładu czasu, którego obecnie nikt nie ma w związku z kultem pracy i kariery.
Uprawianie szybownictwa nie jest bezpośrednią inwestycją w siebie w związku z czym również przegrywa z „inwestycyjnym” spędzaniem czasu (zajęciami edukacyjnymi).
Rodzice są w stanie sfinansować szkolenie podstawowe, może coś więcej, ale potem przychodzi czas studiów, zakładania rodziny, nisko płatna praca, brak czasu na latanie, co zdecydowanie uniemożliwia kontynuację bardzo kosztownego sportu.
Nie do końca rozumiem jaki ma z powyższego zdania być morał. Każde hobby cierpi w związku z powyższymi kwestiami. Jednakże koszty są także czynnikiem mobilizującym np. do zarabiania i organizowania sobie życia. Wymagają aktywności w pozyskiwaniu sponsorów bądź zarabianiu, a więc w przypadku młodych osób mają pozytywny motywujący wpływ.
Cyt. Masowe szkolenia nadmiernie angażują i dekapitalizują sprzęt klubowy, a także uniemożliwiają wielu młodym użycie tego sprzętu do intensywnego treningu czy też zawodów. Jestem generalnie przeciwnikiem forsowania masowości szybownictwa. Wydaje mi się, że wynika to z bezwładności myślenia o tej sprawie i bezustanne kopiowanie wzorów z okresu PRL. Naturalnie, masowe szkolenia są dobrym źródłem przychodu dla aeroklubów, umożliwiają utrzymanie zatrudnienia, ale nie dają wiele w zamian. Jestem zdecydowanie zwolennikiem poglądu, który jest powszechny na Zachodzie, lecz słabo na razie konstatowany u nas, że szybownictwo jest dla tych KTÓRYCH NA TO STAĆ
Cała ta koncepcja (?) -wypowiedź jest sprzeczna sama w sobie - zmierza do zamknięcia się w małym hermetycznym środowisku oraz promowanie w jakiś sposób młodych gwiazd za jakieś tam pozyskane cudem środki. W jaki sposób wówczas wzbudzić jakiekolwiek zainteresowanie, pozyskać przychylność władz, sponsorów itd. jeżeli zamykamy się do wąskiej grupy.
(…)yachting.
- zły przykład.
Wszędzie poza dawnymi krajami socjalistycznymi jest to od bardzo dawna sport ekskluzywny.
- Nie do końca, poza tym czy mamy zmierzać ku takiemu podejściu? W takim przypadku jest to sporta dla ludzi po 30 roku życia, którzy będą mieli trudności by przebić się do zawodniczej czołówki.
Tylko przez selektywność w naborze nowych członków i koncentrację dostępnych środków na szkolenie najbardziej wytrwałych, zaradnych młodych ludzi.(…)
Co roku przyjmuje się do klubu kilkudziesięciu nowych członków i tyle samo skreśla z powodu niepłacenia składek. To jest bez sensu i stwarza złudne wrażenie siły aeroklubu. Przeciwnie - nowego kandydata należałoby prześwietlić pod względem zasobów własnych, perspektyw, determinacji, możliwości alokacji środków klubowych na jego szkolenie.
- Selekcja odbywa się na poziomie szkolenia podstawowego, po nim pozostaje kilka procent. Jeżeli dołożymy do tego selekcję typu: „przyjmiemy Cię do klubu jeżeli będziesz taki siaki i owaki spowoduje, ze nie pozostanie nikt.
Ponadto JAK WYPRACOWAĆ ŚRODKI W AEROKLUBIE NA SZKOLENIE NAJLEPSZYCH, JEŚLI NIE PRZEZ SZKOLENIA LOTNICZE??? Tu jest pytanie czy jesteśmy Aeroklubami czy firmami wynajmującymi np. hangary i organizującymi na lotniskach giełdy?
Jestem związany sercem z lotnictwem od 1974 r. Moim marzeniem było latać nawet na drzwiach od stodoły. Pochodzę z biednej rodziny i nigdy nie miałbym pieniędzy na szkolenie lotnicze. System PRL dał pieniądze na moje pierwsze skoki spadochronowe,loty szybowcowe i loty samolotowe, więc dla mnie był dobrym majętnym ojcem którego w domu nie miałem. Miałem ogromną motywację więc ją wykorzystywałem i wykorzystuje do dziś. Teraz mam 47 lat pieniądze, firmę, swój samolot ul i własne "lotnisko". Gdyby w tamtych czasach o przyszłości lotnictwa decydowali ludzie o poglądach Ryszarda Bendkowskiego dzisiaj nie mieliśmy takich lotników jakich mamy, słynnych na cały świat. Po polskim niebie lataliby ludzie zakochani w szmalu, szpanerzy z zerowymi umiejętnościami ale z kupionymi za kasę lub wódę licencjami, którymi mogą machać przed oczami swoich "życiowych partnerek". Cieszę się że Ryszard Bendkowski nie jest instruktorem .W tej pracy trzeba mieć dla każdego ucznia serce, bez względu na zasobność jego portfela.Wszystkich uczniów należy traktować jak swoje dzieci czy wnuki dbać o ich rozwój, zapewniając poczucie bezpieczeństwa nie kasą lecz sercem. Dla mnie to co napisał Ryszard Bendkowski jest stekiem bzdur, których prawdziwi lotnicy nie wezmą pod uwagę decydując o przyszłości naszego lotnictwa. Proszę w imieniu wszystkich młodych ludzi o ułatwienie im startu w lotnictwie jeśli tylko zechcą latać- później czas pokaże czy mieli wystarczającą motywację, by dłużej z nami w nim zostać. A Ryszardowi Bendkowskiemu mówię we wszystkim stanowcze NIE!!!.