Strategia rozwoju szybownictwa do 2012 roku

5 replies [Ostatni wpis]
Michał Lewczuk
Offline
Joined: 12.07.2009

Zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Sportu oraz zaleceniami pokontrolnymi Aeroklub Polski jest zobligowany do opracowania materiału "Strategia rozwoju dyscypliny sportu lotniczego do 2012 roku".

Przewodniczący komisji zostali poproszeni o przygotowanie tego materiału przez każdą z Komisji Specjalnościowej, w swojej dyscyplinie sportu lotniczego. Materiały przygotowane przez poszczególne komisje będą częścią składową opracowania całościowego dla sportu lotniczego.

Proponuję zacząć pracę od wypisania najważniejszych punktów takiej strategii i dyskusji nad nimi. W kolejnym etapie punkty zamienimy w bardziej rozwinięty dokument.

admin
Offline
Joined: 12.07.2009
Pierwsze pomysły

Pierwsze pomysły kategorii, które być może powinny być uwzględnione w Strategii:

  • Przepisy
    • stan aktualny oraz rozwój przepisów dot. szkolenia, licencjonowania, certyfikacji, obsługi technicznej
  • Szkolenie nowych pokoleń szybowników
    • stan aktualny - problemy, informacje, statystyki?
    • szkolenie w aeroklubach
    • rozwój klas lotniczych
    • szkolenie scentralizowane (obozy szybowcowe dla młodzieży?)
    • wsparcie finansowe dla najmłodszych zawodników (refundacja kosztów holi/wpisowego)
    • obniżenie minimalnego wieku rozpoczęcia szkolenia do 14 lat (nawiązanie do przepisów)
  • Sport szybowcowy
    • Szybowcowe Mistrzostwa Polski
      • w ilu i w jakich klasach rozgrywać?
      • czy któraś z klas powinna być w przyszłości rozgrywana bez współczynników?
    • Krajowe Zawody Szybowcowe
    • Szybowcowa Kadra Narodowa i Reprezentacja Polski
    • Mistrzostwa Europy i Świata
    • Ranking pilotów szybowcowych
  • Popularyzacja szybownictwa
    • działania mające na celu popularyzację szybownictwa
    • szybownictwo w mediach
Ryszard Bendkowski
Offline
Joined: 15.02.2010
Szkolenie
Spośród tematów wymienionych powyżej, chciałbym odnieść się do zagadnienia szkolenia w Aeroklubach. W sprawie tej wielokrotnie wypowiadałem się na szybowce.com oraz w Aeroklubie macierzystym. O sobie: mieszkam w Warszawie, latam od 2000r (AJ), Diamentowa Odznaka, własny szybowiec, nie jestem instruktorem, zainicjowałem i administruję Zimowym Pucharem Karkonoszy w przelotach na fali. Obserwując od lat proces szkolenia młodzieży i konstatując jego nieskuteczność uważam, że jest coś nierealistycznego w oczekiwaniach, że masowe szkolenia, klasy lotnicze itp. przyniosą jakościowy skok poziomu naszego szybownictwa. Przyczyną dla której trudno jest obecnie zebrać skład na Mistrzostwa Polski Juniorów jest po prostu brak zaawansowanej młodzieży w aeroklubach. Mimo masowych szkoleń, dużego wysiłku instruktorów, gdzieś ta młodzież po jednym-dwóch sezonach znika. Przyczyną są naturalnie pieniądze. Rodzice są w stanie sfinansować szkolenie podstawowe, może coś więcej, ale potem przychodzi czas studiów, zakładania rodziny, nisko płatna praca, brak czasu na latanie, co zdecydowanie uniemożliwia kontynuację bardzo kosztownego sportu. Masowe szkolenia nadmiernie angażują i dekapitalizują sprzęt klubowy, a także uniemożliwiają wielu młodym użycie tego sprzętu do intensywnego treningu czy też zawodów. Jestem generalnie przeciwnikiem forsowania masowości szybownictwa. Wydaje mi się, że wynika to z bezwładności myślenia o tej sprawie i bezustanne kopiowanie wzorów z okresu PRL. Naturalnie, masowe szkolenia są dobrym źródłem przychodu dla aeroklubów, umożliwiają utrzymanie zatrudnienia, ale nie dają wiele w zamian. Jestem zdecydowanie zwolennikiem poglądu, który jest powszechny na Zachodzie, lecz słabo na razie konstatowany u nas, że szybownictwo jest dla tych KTÓRYCH NA TO STAĆ. Tak jak golf, konie, tenis czy yachting. Wszędzie poza dawnymi krajami socjalistycznymi jest to od bardzo dawna sport ekskluzywny. Przyjęcie mojego poglądu wymagałoby generalnego przeorientowania organizacji aeroklubów, systemu członkowskiego, finansowania płac i sprzętu. Jest to jednak proces nieuchronny i moim ulubionym stwierdzeniem jest, że obecny system będzie trwał do ostatniego sprawnego klubowego Juniora, Puchacza oraz Jaka. Jak zaradzić luce pokoleniowej, która bardzo wyraźnie zarysowana jest na naszych lotniskach? Mam na myśli poziom sportowy, nie wiekowy. Tylko przez selektywność w naborze nowych członków i koncentrację dostępnych środków na szkolenie najbardziej wytrwałych, zaradnych młodych ludzi. Co roku przyjmuje się do klubu kilkudziesięciu nowych członków i tyle samo skreśla z powodu niepłacenia składek. To jest bez sensu i stwarza złudne wrażenie siły aeroklubu. Przeciwnie - nowego kandydata należałoby prześwietlić pod względem zasobów własnych, perspektyw, determinacji, możliwości alokacji środków klubowych na jego szkolenie. Zdaje sobie sprawę z niepopularności mojego stanowiska, ale przecież żyjemy w gospodarce rynkowej i dotychczasowa forma trwania Aeroklubów była możliwa tylko dzięki długowieczności sprzętu i infrastruktury odziedziczonych po PRL. Kłopoty AP są tego dobitnym dowodem. Reszta już jest prywatna.
Marcin Błuś
Offline
Joined: 19.08.2009
Szkolenie

Myślę, że nikt nie oczekuje jakiegoś jakościowego skoku szybownictwa w związku z „masowością”. W masowości w moim odczuciu chodzi o 2 rzeczy: popularyzację/edukację społeczną oraz finanse. Zwracam uwagę, że masowość szybownictwa nie jest ideą PRL, ale przedwojenną (LOPP), która z kolei wzorowała się na wzorcach niemieckich.

Cyt. Przyczyną dla której trudno jest obecnie zebrać skład na Mistrzostwa Polski Juniorów jest po prostu brak zaawansowanej młodzieży (…) Przyczyną są naturalnie pieniądze.

Nie zgadzam się z tym twierdzeniem. Pieniądze są jedną z przyczyn, ale proszę zauważyć, o ile zmienił się świat; dostarcza dużo innych rozrywek i możliwości, z którymi wymagające poświęcenia szybownictwo przegrywa. Ponadto wymaga dużego nakładu czasu, którego obecnie nikt nie ma w związku z kultem pracy i kariery.
Uprawianie szybownictwa nie jest bezpośrednią inwestycją w siebie w związku z czym również przegrywa z „inwestycyjnym” spędzaniem czasu (zajęciami edukacyjnymi).

Rodzice są w stanie sfinansować szkolenie podstawowe, może coś więcej, ale potem przychodzi czas studiów, zakładania rodziny, nisko płatna praca, brak czasu na latanie, co zdecydowanie uniemożliwia kontynuację bardzo kosztownego sportu.

Nie do końca rozumiem jaki ma z powyższego zdania być morał. Każde hobby cierpi w związku z powyższymi kwestiami. Jednakże koszty są także czynnikiem mobilizującym np. do zarabiania i organizowania sobie życia. Wymagają aktywności w pozyskiwaniu sponsorów bądź zarabianiu, a więc w przypadku młodych osób mają pozytywny motywujący wpływ.

Cyt. Masowe szkolenia nadmiernie angażują i dekapitalizują sprzęt klubowy, a także uniemożliwiają wielu młodym użycie tego sprzętu do intensywnego treningu czy też zawodów. Jestem generalnie przeciwnikiem forsowania masowości szybownictwa. Wydaje mi się, że wynika to z bezwładności myślenia o tej sprawie i bezustanne kopiowanie wzorów z okresu PRL. Naturalnie, masowe szkolenia są dobrym źródłem przychodu dla aeroklubów, umożliwiają utrzymanie zatrudnienia, ale nie dają wiele w zamian. Jestem zdecydowanie zwolennikiem poglądu, który jest powszechny na Zachodzie, lecz słabo na razie konstatowany u nas, że szybownictwo jest dla tych KTÓRYCH NA TO STAĆ

Cała ta koncepcja (?) -wypowiedź jest sprzeczna sama w sobie - zmierza do zamknięcia się w małym hermetycznym środowisku oraz promowanie w jakiś sposób młodych gwiazd za jakieś tam pozyskane cudem środki. W jaki sposób wówczas wzbudzić jakiekolwiek zainteresowanie, pozyskać przychylność władz, sponsorów itd. jeżeli zamykamy się do wąskiej grupy.

(…)yachting.

- zły przykład.

Wszędzie poza dawnymi krajami socjalistycznymi jest to od bardzo dawna sport ekskluzywny.

- Nie do końca, poza tym czy mamy zmierzać ku takiemu podejściu? W takim przypadku jest to sporta dla ludzi po 30 roku życia, którzy będą mieli trudności by przebić się do zawodniczej czołówki.

Tylko przez selektywność w naborze nowych członków i koncentrację dostępnych środków na szkolenie najbardziej wytrwałych, zaradnych młodych ludzi.(…)
Co roku przyjmuje się do klubu kilkudziesięciu nowych członków i tyle samo skreśla z powodu niepłacenia składek. To jest bez sensu i stwarza złudne wrażenie siły aeroklubu. Przeciwnie - nowego kandydata należałoby prześwietlić pod względem zasobów własnych, perspektyw, determinacji, możliwości alokacji środków klubowych na jego szkolenie.

- Selekcja odbywa się na poziomie szkolenia podstawowego, po nim pozostaje kilka procent. Jeżeli dołożymy do tego selekcję typu: „przyjmiemy Cię do klubu jeżeli będziesz taki siaki i owaki spowoduje, ze nie pozostanie nikt.
Ponadto JAK WYPRACOWAĆ ŚRODKI W AEROKLUBIE NA SZKOLENIE NAJLEPSZYCH, JEŚLI NIE PRZEZ SZKOLENIA LOTNICZE??? Tu jest pytanie czy jesteśmy Aeroklubami czy firmami wynajmującymi np. hangary i organizującymi na lotniskach giełdy?

Ryszard Bendkowski
Offline
Joined: 15.02.2010
Szkolenie
Tak, Marcinie. Szybownictwo wszędzie poza dawnymi krajami KS jest zajęciem elitarnym i tylko dla tych którzy kasę mają, lub potrafią ją na swoje cele zmobilizować. Przyczyny dla których u nas jest to jeszcze w pewnym stopniu sport masowy wymieniłem w swojej wypowiedzi i jakiekolwiek zaklęcia nie zmienią trendu w kierunku pełnej komercjalizacji. Szybownictwo jest hermetyczne, niemedialne, z trudem da się wykorzystać reklamowo i zdanie sobie z tego sprawy z cała jasnością, z pewnością pomoże w ogarnięciu problemu. Oczywiście, młodzi ludzie mogą się organizować, zarabiać, szukać sponsorów, ale patrząc na kluby w moim polu widzenia nie mam wrażenia, aby to przynosiło jakieś rezultaty. Są pewne próby wynagradzania za określone prace, ale jest to raczej rodzaj ograniczonego sponsoringu i nie przyciąga istotnych środków zewnętrznych. Może gdzie indziej jest inaczej. Niech inni na ten temat napiszą.
Piotr Kondrat
Offline
Joined: 14.04.2010
stanowcze NIE !!!

Jestem związany sercem z lotnictwem od 1974 r. Moim marzeniem było latać nawet na drzwiach od stodoły. Pochodzę z biednej rodziny i nigdy nie miałbym pieniędzy na szkolenie lotnicze. System PRL dał pieniądze na moje pierwsze skoki spadochronowe,loty szybowcowe i loty samolotowe, więc dla mnie  był dobrym majętnym ojcem którego w domu nie miałem. Miałem ogromną motywację więc ją wykorzystywałem i wykorzystuje do dziś. Teraz mam 47 lat pieniądze, firmę, swój samolot ul i własne "lotnisko". Gdyby w tamtych czasach o przyszłości lotnictwa decydowali ludzie o poglądach Ryszarda Bendkowskiego dzisiaj nie mieliśmy takich lotników jakich mamy, słynnych na cały świat.  Po polskim niebie lataliby ludzie zakochani w szmalu, szpanerzy z zerowymi umiejętnościami ale z kupionymi za kasę lub wódę licencjami, którymi mogą machać przed oczami swoich "życiowych partnerek". Cieszę się że Ryszard Bendkowski nie jest instruktorem .W tej pracy trzeba mieć dla każdego ucznia serce, bez względu na zasobność jego portfela.Wszystkich uczniów należy traktować jak swoje dzieci czy wnuki dbać o ich rozwój, zapewniając poczucie bezpieczeństwa nie kasą lecz sercem. Dla mnie to co napisał Ryszard Bendkowski jest stekiem bzdur, których prawdziwi lotnicy nie wezmą pod uwagę decydując o przyszłości naszego lotnictwa. Proszę w imieniu wszystkich młodych ludzi o ułatwienie im startu w lotnictwie jeśli tylko zechcą latać- później czas pokaże czy mieli wystarczającą motywację, by dłużej z nami w nim zostać. A Ryszardowi Bendkowskiemu  mówię we wszystkim stanowcze NIE!!!.  

Maratończyk