Jedną ze spraw, którą zajmuje się EGU jest uprawnienie do lotów chmurowych i latania w warunkach IMC. EASA oczywiście najchętniej zakazałaby tego całkowicie, ale mamy możliwość przeciwdziałania, z której aktywnie korzystamy. Poniżej zamieszczam e-mail od Andy'ego Millera z BGA, który z ramienia EGU uczestniczy w grupie FCL.008 zajmującej się właśnie sprawą IMC i latania chmurowego. Proszę o waszą opinię w sprawie pytań zadanych na końcu i ew. propozycje odpowiedzi - najlepiej z uzasadnieniem. Sprawa jest ważna, gdyż może się okazać, że obowiązywać zacznie opcja A, czyli praktycznie całkowity zakaz latania chmurowego i wyżej niż 300 m pod podstawą.
Artur,
At the beginning of this year you kindly provided some information for sailplane flying in IMC which was used for FCL.008. Thank you
As the group completes its work, we need to understand the likely impact of the options considered.
You know the British consider that the impact of the current proposals would be disproportionate, but it is vital to understand the position of the other “IMC flying” member states.
Please could I ask you to answer a few questions? I am asking you to distill complex issues into a single figure for each question – a percentage (%)
Many, many thanks,
Andy MillerDefinition
From hard experience, I have found it necessary to clarify my own understanding:
IMC – Instrument Meteorological Conditions – are defined in ICAO Annex 2 Rules of The Air. In summary, a pilot is within IMC whenever during flight s/he is not:
Below 3,000’ amsl; clear of cloud & in sight of surface
(also applies at any altitude when less than 1,000’ above the terrain)
Above 3,000’ amsl: 1,000’ vertical distance & 1,500metres horizontal distance from cloud
There are also visibility requirements that are rarely invoked.
Issue
The current proposal in EASA’s NPA 2008-17b is that glider pilots will not be allowed to fly in IMC unless they hold an appropriate instrument rating. No glider instrument rating is proposed.
This would mean that a glider could not climb higher than 3,000’ (900m) amsl unless the cloud base was 4,000’ (1,200m) amsl or higher and would subsequently have to remain 1,000’ (300m) below the base.
Wave pilots would be required to maintain at least 1,500m horizontal distance from cloud; wave gaps smaller than 3km width would not be usable.
Options
The FCL.008 group has considered proposing changes to the NPA that would allow glider flight in IMC but clear of cloud where in accordance with existing national regulations
It has considered a Sailplane Cloud Flying Rating: this would require some ground training, 5 hrs dual instruction and a flight test.
The rating would, where national rules permit, allow flight in cloud.
The group has also considered a Restricted Sailplane Cloud Flying Rating: this would require the same ground training, but no dual flying or test.
This RSCFR would, where national rules permit, allow access to airspace that is IMC but clear of cloud.
These are consolidated into 3 options:
Option A
Leave in place the proposed ban in NPA 2008-17b
Sailplanes prohibited from flying in IMC
Option B
No change to your existing national rules for gliders flying near cloud.
Sailplane Cloud Flying Rating required for flight within cloud
Option C
Restricted Sailplane Cloud Flying Rating for flight in IMC (near cloud) where existing national rules permit.
Sailplane Cloud Flying Rating for flight within cloud
Question A1 What would be the overall impact of Option A on the level of sailplane activity in your country? _____%
Question A2 If you have indicated a reduction in activity, would gliding clubs still be able to operate viably?
Question B1 What would be the overall impact of Option B on the level of sailplane activity in your country? _____%
Question B2 If you have indicated a reduction in activity, would gliding clubs still be able to operate viably?
Question C1 What would be the overall impact of Option C on the level of sailplane activity in your country? _____%
Question C2 If you have indicated a reduction in activity, would gliding clubs still be able to operate viably?
Question D1 What proportion of your licenced sailplane pilots might take up a SCFR? _____%
Question D2 What would be a typical cost for one of your pilots to gain a SCFR? €_____
Question E1 What proportion of your licenced sailplane pilots might take up a RSCFR? _____%
Question E2 What would be the typical cost for one of your pilots to gain a RSCFR? €_____
Może lepiej zmienić przepisy
Pierwsza rzecz: problem nie leży w przepisach licencjonowania, ale w przepisach ruchowych, które tak a nie inaczej definiują IMC. Ale być może dorabianie do kulawych przepisów dziwacznych uprawnień personelu jest prostsze niż zmienianie przepisów.
W mojej ocenie, samo zrobienie "uprawnień IFR" dla szybowników niewiele wniesie. Bo żeby latać IFR, to nie tylko trzeba mieć uprawnienie w licencji, ale i a/c z dopuszczeniem (pewnie tu zaraz obudzi się EASA) i spełniać formalne wymogi dotyczące lotów IFR. W naszych warunkach to obecnie plan lotu i łączność z FIS. Prędzej czy później dojdą do tego obowiązkowe transpondery i okaże się, że całe wywalczone przepisy są wykorzystywane jedynie przez małą grupę pilotów.
Loty stricte w chmurach czy nad chmurami (falowe) zazwyczaj mają miejsce w wydzielonych strukturach przestrzeni powietrznej, które nie są objęte klasyfikacją ICAO. Tam więc też nie ma mocy ICAO'wska definicja IMC. Pytanie, czy w tej sytuacji uprawnienie do "lotów chmurowych" według programu szkolenia AP jest wystarczające?
Odnosząc się do brytyjskiej propozycji:
Opcja A - katastrofy nie będzie, przepis o 300m od podstawy jest chyba najrzadziej stosowanym przepisem jaki znam. Zaczynając od jego negatywnego wpływu na bezpieczeństwo, kończąc na braku możliwości zmierzenia odległości do chmury. Loty naprawdę chmurowe i falowe - są robione w wydzielonych przestrzeniach - patrzy wyżej. Same uprawnienie chmurowe w naszych książkach pełni dzisiaj rolę ciekawostki - nikt już chyba nie lata na przelotach po chmurach.
Opcja B - był u nas kiedyś wyjątek dla szybowców, że mogły dokręcać do 100m od podstawy. Ale znikł. Więc obecnie nie mamy "national rules" w tym temacie. Zatem taka opcja ma sens (i to całkiem duży) tylko wtedy, jeśli nasz prawodawca uczyni ten wyjątek na nowo.
Opcja C - jeśli dobrze rozumiem intencję, to należy pilotów przeszkolić na wypadek wpadnięcia w chmurę i to by ich upoważniało do latania w ich pobliżu. Ale to przecież nie odległość od chmury decyduje o ryzyku niezamierzonego wpadnięcia w nią, tylko brak oceny rozwoju sytuacji (np. zamknięcie się okna na fali). Jakoś nie wierzę, żeby ktoś nieświadomie i przypadkiem wkręcił się w cumulusa.
Wojciech Ścigała
To JEST kwestia licencjonowania!
Obawiam się, że zmiana tak fundamentalnych zasad jak klasyfikacja przestrzeni, ze względu na szybownictwo, nie wchodzi w rachubę. Jeżeli nie udało się Komisji Europejskiej zredukować klas do trzech (I, K, U) ze względu na protesty niektórych krajów, to nie sądzę żebyśmy my mieli jakiekolwiek szanse w tym starciu. Jest to temat tym bardziej skazany na porażkę, że EUROCONTROL właśnie ukończyła prace nad wspólnymi europejskimi zasadami stosowania klas przestrzeni wraz z tzw. toolboxem i nie ma tam żadnej mowy o jakichś "special rules" dla szybowników.
Jeżeli chodzi o uprawnienia, to zamiar dotyczy ustanowienia uprawnienia IMC, a nie IFR. IFR to jest cała kwestia nawigacji, która może być pominięta jeżeli mówimy tylko o pilotowaniu bez widoczności naturalnego horyzontu. Jeżeli nawet będziemy mieli wydzieloną strefę lotów chmurowych, z nieICAOwskimi zasadami w niej obowiązującymi, to nadal wiążą nas przepisy o licencjonowaniu, których przestrzeń nie zmienia. Jeżeli nie będziemy mieli jakiegoś uprawnienia, albo odstępstwa w przepisach o licencjonowaniu, to sobie w chmurach i ich pobliżu nie polatamy!
Uważam, że prędzej coś ugramy na poziomie przepisów europejskich niż krajowych. Jak coś przyjdzie z "Brukseli" to nasi to ochoczo wprowadzą, a jak będziemy występować o odstępstwa, to będzie to droga przez mękę, z nie wiadomo jakim skutkiem.
Loty "chmurowe"
1Mamy doskonałą okazję by uregulować wreszcie sprawę lotów szybowcowych. W praktyce bardzo często lata się w warunkach zdefiniowanych jako IMC i normalnie nie jest to problemem, ale np był taki przypadek na lotnisku Żylina, że latający po kręgu Zlin napisał raport, że szybowce nie przestrzegały przepisowej odległości od chmur.
2 Są zakusy by wyeliminować całkowicie latanie chmurowe na szybowcach. Spowoduje to konsekwencje takie, że w wielu przypadkach nie będzie można legalnie podjąć lotu. Nie można do tego dopuścić.
RSCFR można rozwiązać na dwa sposoby. Albo wpisywać jako ograniczenie brak umiejętności do licencji albo wpisywać tylko do dokumentacji osobistej.
Wracając do propozycji : nie potrafię zrozumieć szkolenia naziemnego, co to jest i po co. Jeśli pilot ma latać w tak zwanych IMC bo jest bliżej niż 300m od chmury, które w szybownictwie nie mają najmniejszego znaczenia to mu to dodatkowe szkolenie nie jest potrzebne. W szkoleniu do licencji poznaje minima i zasady działania instrumentów. Jeśli pilot ma latać bez widoczności w chmurach ale nie wg przepisów IFR to również potrzebuje głównie szkolenia praktycznego. Zasad pilotażu szkoli się w trakcie praktyki.
Po pierwsze licencja szybowcowa z góry powinna zakładać, że szybownik ma IMC bo w praktyce non stop lata zbyt blisko chmur. Jeśli nie latał na termice to można by mu wpisać ograniczenie. Biorąc pod uwagę projekt, że licencję można zdobyć po 6 godzinach lotu bez wykonania przelotu i lotów termicznych, moim zdaniem można by przyjąć dopisywanie takiego ograniczenia uprawnienia IMC za celowe. Albo wpisywane już samego uprwnienia do dokumentacji osobistej, po to by móc legalnie latać bliżej niż 300m od podstawy itd. Można by przyjąć, że szkolenie do tego uprawnienia wykonuje się razem se szkoleniem na termikę i już. Tak to w praktyce wygląda, że szkoląc się na termice wykonuję loty w IMC, bliżej niż 300m od chmury. Co miał by dać trening na ziemi, tego nie wiem. Odpowiada to temu proponowane RSCFR.
Przepisy powinny uwzględniać możliwość równoległości szkolenia, tzn bezsensem było by wpisanie najpierw obowiązku uzyskania licencji a potem RSCFR. Co to oznacza w naszych warunkach - licencja po pół roku od szkolenia, uprawnienie po kolejnym pół roku. Dodatkowe koszty itd.
Jeśli licencja miała by być wydawana tak jak w tej chwili po wykonaniu przelotu i 35 godzinach nalotu, to takie uprawnienie RSCFR powinno być zawarte w licencji od samego początku i powinien to uwzględniać program szkolenia. ( tak samo jak to, że lic szybowcowa uprawnia do korespondencji po angielsku). Jak ktoś ma pecha i szkolił się tam gdzie nie ma chmur - ograniczenie wpisane do licencji ( brak RSCFR).
Minima tego "IMC szybowcowego" RSCFR powinny wyglądać tak: widzialność w poziomie 1000m i brak wyznaczonej odległości od chmur. Jeśli ktoś się zbliży zbytnio do chmury od dołu, to nie zachowa pierwszego warunku. Latanie wzdłuż chmur przy dobrej widzialności chyba nie jest niebezpieczne na szybowcu. Podobna sytuacja jak latanie przy zboczu.
Nasze przepisy przejściowe powinny pozwolić wpisać to uprawnienie wszystkim wyszkolonym do lotów na termice.
Uprawnienie do lotów chmurowych musiało by wymagać już przeszkolenia specjalnie w tym kierunku, ale nie daj Boże, żeby trzeba było się kontrolować u egzaminatora państwowego bo wtedy uprawnienie po prostu zniknie. Również powinno być to wpisywane do dokumentacji osobistej i podlegać sprawdzeniu umiejętności u instruktora w klubie albo przedłużeniu na podstawie praktyki. Jakoś lotów na termice, lotów na trasy nie trzeba przedłużać a latamy.
To taki koncert życzeń.
Odpowiedzi na pytania :
Opcja A - oczywista redukcja aktywności lotniczej, wykluczenie lotów falowych. Zwykłe loty na termice i często również na żaglu z łamaniem przepisów. Zamknięcie 3 aktywnych w Polsce klubów od jesieni do wiosny. Być może również likwidacja tych ośrodków ze względu na zmniejszenie rentowności.
Opcja B i C u nas nie różnią się i nic nie zmieniają, bo mamy możliwość latania 100m od podstaw (IWL, chyba że coś się zmieniło) i mamy SCFR - chmury. Jedak nasz SCFR jest wpisywany do dokumentacji osobistej i nie uprawnia do IFR w przestrzeni kontrolowanej. Teraz pytanie, co komisja ma na myśli zawrzeć w tym SCFR, jeśli by to miało uprawniać do lotów IFR to bez sensu, bo w większości przypadków wystarczy RSCFR jako VFR spec w przestrzeni kontrolowanej. Wyjątkowo można sobie wyobrazić lot w chmurze w przestrzeni kontrolowanej . Wtedy faktycznie jest to lot który musi separować kontroler, ale tylko od innego IFR. VFR powinien ominąć chmurę z wystarczającą separacją. Pozostaje pytanie czy pilot szybowca musi mieć taką wiedzę jak pilot IFR. Raczej nie.
Po co nam właściwie to przeszkolenie SCFR? Do schodzenia z fali w przypadku zamknięcia nad rotorami i do wykonywania przewyższenia w lotach chmurowych. Oba przypadki w przestrzeni specjalnie wydzielonej albo wyjątkowo z konieczności powrotu pod chmury. I z tego powodu powinno to pozostać uprawnienie wpisywane tylko do dokumentacji osobistej.
D: koszty SCFR - zależą od tego ile wpisze się minimum godzin i czy będzie obowiązek egzaminu państwowego i wpisu do licencji. Tu są koszty bez wliczania pracy instruktora i innych niepoliczalnych kosztów szkolonego! - około 200EURO z lotam (500zł), egzaminem(300zł)państwowym i wpisem(100zł plus ew przesyłka lub dojazdy) ) Mogło by to uprawnienie zdobyć jakieś 10% pilotów jeśli by było taniej.
E : RSCFR dotyczyło by 90 do 100% pilotów. Koszt, jeśli wpis do książki pilota po wyszkoleniu na termice - 10EURO extra. Jeśli do licencji jako zniesienie ograniczenia - ? Nie wiem na czym ma polegac to szkolenie naziemne. Uzyskanie wpisu do licencji 50Euro.
Podsumowując zbyt mało wiemy na temat propozycji by się wypowiadać do końca. Zbyt mało wiemy na temat co zawiera się w uprawnieniu SCFR.
Jestem za dopuszczeniem lotów IMC a także lotów chmurowych na szybowcach jako uprawnienia wpisywane do dokumentacji osobistej przez instruktora po przeszkoleniu wg programu szkolenia ale bez określania minimów godzinowych w przepisach licencjonowania..
Sebastian Kawa
Jeszcze jedno. Oczywiście
Jeszcze jedno. Oczywiście można określić minima do lotów chmurowych wg uprawnienia SCFR i tu wysokość podstawy chmur nie niżej niż 500m nad przeszkodę w promieniu 10km. Dziwnie to wygląda, ale to uprawnienie to tak faktycznie nie jest IFR, nikt nie będzie tak podchodził do lotniska.
Sebastian Kawa
Chmury
Mamy szansę odpowiedzieć na kilka kwestii które w najbliższym czasie wprowadzą dodatkowe zamieszanie (czytaj ograniczenia), lub pozwolą na uporządkowanie istniejącego stanu rzeczy.
Loty chmurowe w Polsce w praktyce przestały być wykonywane. Robi to - bardziej lub mniej legalnie - mały procent pilotów. Faktycznie UMIE je wykonywać - promil. Dlaczego tak się dzieje? W przeciągu minionych lat spadały umiejętności, wzrastał ruch i ograniczenia przepisami. zmniejszała się ilość instruktorów którzy chcieli i potrafili przekazać swoją wiedzę dot. latania chmurowego. Jesteśmy więc w punkcie, gdy - jak wspomniałem - takie loty umie wykonywać promil, sens latania chmurowego widzi niewielu, ale dodatkowo (i tu jest problem) za moment okaże się że nawet zwykłe loty termiczne zahaczają o kwestie lotów chmurowych.
Podzieliłbym zagadnienie na dwie części: pierwsza, to loty wykonywane w ramach przestrzeni zamkniętej, wydzielonej na potrzeby np lotów falowych; oraz drugą, gdzie loty chmurowe wykonywane byłyby poza taką przestrzenią.
O ile w pierwszym przypadku dość łatwo uzasadnić potrzebę posiadania umiejętności lotów w chmurze - więc co za tym idzie stosownego uprawnienia, to sprawa komplikuje się w "otwartej" przestrzeni. Rzecz nie tylko wszak w uzasadnieniu potrzeby wykonywania takich lotów, co ich zgody z istniejącymi przepisami. Tu dodatkowo kłaniają się owe warunki IMC, które dla potrzeb szybowników nakładają absurdalne, niewykonalne w praktyce ograniczenia.
Osobiście widzę potrzebę utrzymania uprawnień do lotów chmurowych, w każdym przypadku. Zastosowanie regulacji SCFR może mieć sens pod warunkiem, że będzie istniał tam zapis mówiący o "przeniesieniu" istniejących dotyczasowych uprawnień (krajowych) na wpis SCFR. W przeciwnym przypadku "nasze" władze lotnicze z dnia na dzień zamkną nam drogę do latania np falowego, do czasu uzyskania stosownych uprawnień.
Restrykcyjne przestrzeganie IMC, w praktyce zakończy latanie szybowcowe - pozostanie bujanie się po kręgu, oraz loty na bezchmurnej. "Uprawnienie" RSCFR jako takie, jest moim zdaniem bez sensu, bo tak jak pisali przedmówcy - licencja szybowcowa a priori powinna to uprawnienie dawać.
Ergo. Opcja B wydaje się być na pierwszys rzut oka najbardziej sensowna, (przy założeniu automatycznego przejscia dotyczasowych uprawnien na SCFR). Jednak z uwagi na nadgorliwość naszych urzędników, istnieje niebezpieczeństwo że przepisy krajowe zostaną błyskawicznie zaostrzone i znajdziemy się w "czarnej D..ziurze"
Dlatego chyba jednak lepiej przychylić się do opcji C, z zastrzeżeniem że licencja szybowcowa daje automatycznie uprawnienie RSCFR, takiego uprawnienia nie posiada jedynie uczeń pilot. (nota bene ma to sens - jako że właśnie uczniowie często próbują dostać się w kłaki, tesują, smakują, a obserwacja nie jest ich mocną stroną) Uprawnienie SCFR, może być wówczas wpisane do licencji, jako dodatkowe, lub jak dotychczas - do dokumentacji osobistej. Dając uprawnienie lotów IMC, zamyka podział na loty w przestrzeniach wydzielonych i w przestrzeni otwartej. Mamy wówczas jasną regulację i oficjalne uprawnienie.
Dobrze przeprowadzone zmiany i .... nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.